Minimalizm w szafie – Nietypowy sposób na porządek w szafie i znalezienie własnego stylu wg. autorki kanału A Small Wardrobe

minimalistyczna garderoba

Osoby mieszkające w małych domach i mieszkaniach muszą mierzyć się z brakiem przestrzeni do przechowywania, zwłaszcza w garderobach. Problemem często są szafy pełne ubrań, z których większość jest zupełnie nieużywana, a określona część eksploatowana niemal nieustanie. Jak wprowadzić minimalizm w szafie oraz jak znaleźć swój styl? Oto ciekawy sposób, który proponuje Patricia (Polka mieszkająca w Australii), prowadząca kanał na Youtube o nazwie A Small Wardrobe.

Smutna prawda o naszych garderobach

Wylewające się z szafy ubrania, a przy tym poczucie, że nie mamy co na siebie włożyć. To nierzadki fenomen, który na jakimś etapie życia prawdopodobnie dotyka większości z nas, również posiadaczek względnie małych garderób. Problemem jest oczywisty fakt, że nasze ciężko zarobione pieniądze są w ten sposób marnotrawione. Dodatkowo cierpi na tym (i to bardzo) środowisko naturalne. Okazuje się bowiem, że tylko przemysł paliwowy jest dla środowiska bardziej destrukcyjny, aniżeli odzieżowy. W tym artykule dowiecie się o tym więcej.

Jednym z rozwiązań byłby minimalizm w szafie oraz bardziej rozsądne kupowanie odzieży. I to najlepiej takiej, którą rzeczywiście będziemy na siebie wkładać.

Pozbywanie się rzeczy „starą metodą”

„Klasyczna metoda” na pozbywanie się ubrań mówi, aby wyciągnąć wszystkie rzeczy z szafy, następnie przyglądnąć się każdej z nich i zadecydować, czy zostaje ona z nami, czy może nadszedł czas na rozstanie. Problemów jest w tym przypadku kilka. Jednym z największych jest pokusa pozostawienia wielu ubrań na bliżej nieokreśloną przyszłość.

W przypadku kobiet często jest to moment wskazania przez wagę upragnionej liczby lub niespodziewane obudzenie się z sześciopakiem na brzuchu. Nieużywane ubrania wracają więc na swoje stare miejsce, a nam udaje się wprowadzić tylko połowiczny porządek w szafie.

Pozbywanie się rzeczy „nową metodą”

Według autorki kanału A Small Wardrobe istnieje jednak skuteczniejsza, choć bardziej czasochłonna metoda. Pozwala ona nie tylko wprowadzić porządek i większy minimalizm w szafie, ale również znaleźć (a raczej odkryć) swój własny styl.

Metoda ta polega na prowadzeniu 30-dniowego dziennika garderoby, którego celem jest pokazanie, co rzeczywiście nosimy na co dzień. Każdego dnia wpisujemy więc ubrania i dodatki, które miałyśmy na sobie. Jeśli na przestrzeni 30 dni pojawiły się one w kalendarzu więcej niż raz, możemy na koniec eksperymentu wyjąć je z szafy i zobaczyć, jaki naprawdę jest nasz styl.

Najlepiej ubrania te położyć obok siebie i dobrze im się przyglądnąć. To zarys naszego prawdziwego stylu, czyli odzież, którą ubieramy na co dzień i w której czujemy się dobrze.

Patricia, czyli A Small Wardrobe. Jedna z moich ulubionych Youtuberek, która pomimo minimalistycznej garderoby wcale nie nosi tylko bieli, czerni i jeansu (w przeciwieństwie do mnie i mojego nudnego stylu).

Jak znaleźć swój styl, czyli gdy wynik eksperymentu nas nie zadowala

Choć wcześniej mogłyśmy sądzić, że nasz styl to sportowa elegancja, z 30-dniowej analizy mogło się okazać, że w istocie do elegancji nam daleko… Albo styl motocyklistki to w istocie luźne t-shirty w kolorze beżowym, łączone zazwyczaj z jeansami i trampkami.

Jak mówi Patricia, po 30 dniach często po prostu okazuje się, że „Your lifestyle does not suit your style”. Czyli prowadzony styl życia nie pasuje do naszego stylu/garderoby.

Zazwyczaj okazuje się też, że 20 proc. garderoby ubierana była przez 80 proc. czasu. To Zasada Pareto znana z dziedziny ekonomii i zarządzania, która także i tu zdaje się mieć swoje odbicie.

Co zrobić z 80 proc. ubrań, które nie były wybierane?

Mając bazę, czyli kilkanaście ubrań, które w ciągu 30 dni analizy były ubierane najczęściej, należy przyjrzeć się pozostałym 80 procentom. Koniecznie trzeba zrobić to z perspektywy najczęściej noszonych ubrań. Warto zadać sobie takie pytania jak:

  • dlaczego dana rzecz nie była ubierana (zbyt odważne kolory, za ciasna itp.),
  • czy wśród nieużywanych ubrań jest marka, która często się pojawia, a której ubrania omijamy,
  • czy mamy podobne do siebie rzeczy, które chciałybyśmy nosić, a i tak tego nie robimy (szukanie wzorców).

Wnioski z tego doświadczenia powinny być przemyślane i zapisane. Przykład? Mamy kilka koszulek w odcieniu modnej zieleni, a nigdy po nie nie sięgamy. Może będzie to wskazówka, by w przyszłości po prostu nie tracić na nie pieniędzy? Albo posiadamy kilka par spodni rurek, jednak fatalnie się w nich czujemy. Może także i tutaj lepiej w przyszłości ich unikać?

A co z porami roku?

Oczywiście w naszej szerokości geograficznej taki eksperyment najlepiej byłoby przeprowadzić dwa razy w roku, czyli w sezonie wiosenno-letnim i jesienno-zimowym. Latem rzadko przecież wkładamy na siebie grube swetry, a będą nam one niezbędne zimą.

Nienajlepszym czasem może być też lockdown, gdy po prostu rzadziej wychodzimy z domu. Chyba, że tak jak dawniej pracujemy i spędzamy czas wolny w podobny sposób.

Jak więc widać proces ten będzie dłuższy od „klasycznej metody”. Jednak jego zaletą jest to, że opieramy się na faktach, a nie domysłach i zamierzeniach.

Rozważny minimalizm w szafie

Mając 80 proc. ubrań w których nie chodzimy, możemy mieć pokusę, by natychmiastowo się ich pozbyć. Nie jest to jednak rozważny krok zwłaszcza, gdy owe 80 proc. stanowi dziesiątki, a czasem setki egzemplarzy.

Jak mówi autorka kanału A Small Wardrobe, droga do minimalizmu w szafie to powolny proces. Jednak dzięki temu uczy on wartości ubrań, co jest szczególnie ważne w dobie destrukcyjnej fast fashion.

Co zrobić z nienoszonymi ubraniami?

Nienoszonym ubraniom trzeba znaleźć nowy dom. Jeśli nasza garderoba mieści się w małej sypialni lub przedpokoju, a odzież ta zajmuje sporo miejsca, warto zrobić to dość sprawnie.

Sposobów jest kilka. Jeśli są dobrej jakości, możemy przekazać je osobom z bliskiego otoczenia. Zapytajmy jednak, czy rzeczywiście będą z nich korzystać, czy także u nich wylądują na dnie szafy jako zupełnie zbędne.

Możemy pokusić się również o sprzedaż ubrań przez Internet. Sprzedaż pojedynczych egzemplarzy sprawdzi się zazwyczaj wtedy, gdy są one dobrej jakości, znanych firm i w bieżących trendach. Jeśli jednak ubrań jest więcej, całość może zająć naprawdę sporo czasu. Alternatywą jest sprzedaż do jednego z internetowych komisów odzieżowych. Sama korzystałam w przeszłości z jednego z nich, przy czym nie liczmy w tym przypadku na wysoki zysk.

Świetnym sposobem jest dodatkowo oddanie ubrań potrzebującym. Jest to łatwe zadanie, bowiem w większości miast i miasteczek dostępne są kontenery, w których można je umieścić. Także i tutaj zwracajmy jednak uwagę na dobry stan odzieży.

Optymistyczną wiadomością jest to, że minimalizm w szafie to jak widać „ukryta rzeczywistość” większości z nas. Często musimy jednak pozwolić sobie ją odkryć, a jeśli już tak się stanie, bardziej umiejętnie zarządzać naszą garderobą.

A czy Wasze szafy są minimalistyczne i czy w przeszłości przeprowadzaliście ich gruntowne rewizje? Co sądzicie o takim eksperymencie i czy rzeczywiście mógłby być on skuteczny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *